Spotkanie autorskie z Ryszardem Hetnarowiczem w Bibliotece Pomerania

Spotkanie autorskie z Ryszardem Hetnarowiczem w Bibliotece Pomerania

We wtorek, 15 kwietnia 2025r., odbyło się spotkanie z Ryszardem Hetnarowiczem, autorem książki pt. „Wiano bezimiennych Oratorium słupskie”. Spotkanie miało charakter opowieści o miejscu w którym autor egzystuje, wspomina w nim ludzi bezimiennych, którzy nigdy nie „pchali” się na piedestały pamiętania. Te nieznane tłumy ongiś tworzyły rzeczywistość, przyszło nowe pokolenie i zapełniło ulice. To oni sadzą drzewa, zamiatają ulice, wypożyczają książki, naprawiają buty i sprzedają chleb. Owych bezimiennych należałoby nazwać również twórcami miasta. Przecież my wszyscy tworzymy wspólnotę! Pokolenia przychodzą i odchodzą, a każde pozostawia po sobie, dla innych, wytwory swojego trwania.

Trzeba przyznać, że Ryszard Hetnarowicz jest silnie słyszalnym mistrzem słowa, pisze teksty muzyczne, eseje i artykuły o miejscach i ludziach. Stworzył publikację o teatrze „Tęcza”, sztuce i muzyce. Ongiś z Antonim Franczakiem tworzyli Teatr „Rondo”, spotykali się w kawiarni artystycznej, snuli dysputy nad Bałtykiem i kreowali przestrzeń dla artyzmu niebywałego, który grał w ich duszach, wiązał z marzeniami, a oni podążali za spełnieniem. Choć nie zawsze było łatwo, przecież nikt i nigdy, nie obiecywał jedynie szczęśliwości.

Trzeba przyznać, że Ryszard Hetnarowicz jest człowiekiem ważnym dla naszego miasta, skromnym i uczciwym, cichym i szarmanckim. Spotkać go można zamyślonego, w pilśniowym kapeluszu, gdy przechadza się ukochanymi ulicami miasta. Podczas spotkania autorskiego dużo miejsca poświecił muzyce, opowiadał o ludziach i miejscach, o wierze opowiadał i o mocy drugiego człowieka. Choć nie tylko „świętych” na swej drodze napotykał, nadal wierzy w drugiego człowieka. Trzeba pamiętać, że „bal w niebie” jest biletowany! Żaden człowiek nie posiadł nieśmiertelności, choć do gwiazd wzlata i księżyc odwiedza.  

 

Ryszard Hetnarowicz zabrał nas, obecnych na spotkaniu, na „Spacer”, by każdy mógł poczuć się ważny. „Przed Tobą otwieram moje miasto, / Kręte uliczki splątanych snów, / Nocą wrześniową trudno w nim zasnąć, / Gęsto od gestów, szeptanych słów”.

„Wiano bezimiennych Oratorium słupskie” jest jak hybryd literacko-muzyczny kraszony urokliwym słowem o miejscu swego wybrania, o ludziach bezimiennych, o muzykalnym grodzie nad Słupią. Słupsk stał się muzą, której autor dedykuje ową „Legendę”, a w niej: „Zbiegły się wieki i przestrzenie / W dolinie z rzeką pojednanej / By radzić pośród borów / O nadziei i przetrwaniu”.

Autor wrażliwością swej duszy pisze o czasie, o wrastaniu i zakorzenieniu w miasto, które jednocześnie męczy i roztkliwia. Jeśli ktoś kocha, tak jak Ryszard kocha Słupsk, to zdecydowanie jest szczęściarzem. Do oratorium Ryszarda K. Hetnarowicza inny słupszczanin skomponował muzykę, a jest nim Zdzisław Pawiłojć.