Link graficzny do Klub Czarnego Krążka

Zajrzyj do miejsca, gdzie książki mówią ludzkim głosem

Klub Czarnego Krążka 2.0

linkgraficzny do: miejsce animacji kultury

Wyraź siebie, bądź twórczy.

Miejsce Animacji Kultury

link graficzny do: centrum kultury i języka rosyjskiego

Poznaj przeszłość i dzień dzisiejszy ojczyzny Pielewina

Centrum Kultury i Języka Rosyjskiego

Link graficzny do: Bałtycka Biblioteka Cyfrowa

Drugie życie papieru. Cyfrowe wersje archiwaliów

Bałtycka Biblioteka Cyfrowa

Graficzny link do stron programu Z biblioteką do kultury

Z naszą kartą taniej w teatrach, kawiarniach, sklepach...

Z biblioteką do kultury

Nowości

Warte uwagi

Dyskusyjny Klub Książki

Nasi partnerzy

Bibliotekarze polecają

Najwidoczniej albo wybili złodziei do nogi, albo wszyscy dostali się do rządu.
Najwidoczniej albo wybili złodziei do nogi, albo wszyscy dostali się do rządu.
Czy umiesz gwizdać, Joanno?
Czy umiesz gwizdać, Joanno?
Gdy wypali się miłość
Gdy wypali się miłość
Gdy idzie o kobiety, wszyscy mężczyźni są błaznami i wszyscy są rycerzami.
Gdy idzie o kobiety, wszyscy mężczyźni są błaznami i wszyscy są rycerzami.
Najwidoczniej albo wybili złodziei do nogi, albo wszyscy dostali się do rządu.

Recenzje na wakacje: Science  Fiction

Złodziej, oszust, hazardzista, specjalista od wpadania w kłopoty oraz z nich wychodzenia, element zbędny w społeczeństwie, największy degenerat w Galaktyce, nieuchwytny geniusz zbrodni Jim di Griz zostaje pojmany w pułapkę zastawioną przez agentów Korpusu Specjalnego, organizacji strzegącej porządku we wszechświecie. Stanął przed wyborem: Albo zgłosi się na ochotnika w jej szeregi, albo stanie się pokarmem dla rybek. Największym zaskoczeniem dla bohatera był fakt, że jego szefami są najwięksi kryminaliści galaktyki, którzy nie przeczuwają, że nowy agent przysporzy im nie jednego poważnego bólu głowy.

Harry Harrison – cykl Stalowy Szczur

Na podręcznym ekranie przesunęły się kolumny cyfr, symboli chemicznych i wykresów.
– Ładne – przyznałem. – A co to znaczy?
Coypu jęknął, parsknął i westchnął (w tej kolejności).
– Coś ty wyniósł ze szkoły?!
– Plastelinę i klocki – przyznałem ze skruchą. – Inni byli szybsi...                                                                                                              (cyt. z książki Stalowy Szczur idzie do piekła)

Siedemnastoletni Jim di Griz postanawia zostać złodziejem, jakiego do tej pory nie widziała cała galaktyka. Pragnie osiągnąć perfekcje, dlatego  szuka odpowiedniego nauczyciela. Swoje plany rozpoczyna od nieudanego napadu na bank, dzięki któremu zostaje umieszczony w więzieniu, co było jego pierwotnym celem, gdyż, jak sądził, tam właśnie może  tylko poznać ludzi, którzy nauczą go fachu. Niestety, jego 'przelotna wizyta' w więzieniu okazuje się rozczarowaniem, ale udaje mu się poznać pseudonim nieuchwytnego i legendarnego złodzieja Hetmana. Nauka nie trwa długo, mentor zostaje zamordowany , a uczeń szuka zemsty na zabójcach swego nauczyciela i przyjaciela.  Jego osiągnięcia w świecie  niepraworządności zauważa Korpus Specjalny założony przez Ligę Galaktyczną,  który widzi go w swoich szeregach. Kryminalista staje na straży prawa i porządku. Wolne żarty!

Cykl Stalowego Szczura to opowieść o międzygalaktycznym złodzieju, Jamsie Bondzie i Robin Hoodzie w jednej osobie. Bardzo łatwo polubić młodego, gniewnego i nieobliczalnego Jamesa za jego pasję do unikania wszelkich instytucji państwowych, jak i za praworządność jego przestępczych czynów. Harry Harrison  ma świetny, lekki styl pisania i niesamowitą wyobraźnię, który łatwo się czyta, a kolejne przygody Stalowego Szura wciągają coraz bardziej i bardziej. Niestety w ostatnich tomach serii powielono schemat akcji z poprzednich tomów, co nie oznacza, że nie będziemy czytać z zapartym tchem. Cykl jest pełne przygód, choć wcale nie jakichś bardzo wydumanych, a przede wszystkim pełen humoru. Czyta się go bardzo przyjemnie i naprawdę dobrze spędzisz z nim czas. Książki opisują rzeczywistość bez górnolotnych filozofii, czy ideałów, które doskonale nadaje się na wieczorową porę.

– Kim jesteś? – spytał Oliveira sprawdzając, na ile elastyczna jest jedna z pał spoczywających na drugim stole.    

– Jestem generał James di Griz z Paramilitarnej Organizacji Politycznych Identyfikacji. Możesz się do mnie zwracać "sir".

Trzasnął mnie na odlew po łydkach, co powinno zaboleć jak cholera. Nie poczułem nic. [...]                    

 – Bez głupich dowcipów. Kim jesteś?                                                                                                                    

– Już ci powiedziałem. POPI ma za zadanie pomagać zacofanym planetom w dochodzeniu do demokracji poprzez popieranie uczciwych polityków, jak ten wasz Harapo. Ponadto mamy dopilnować, aby kryminaliści typu waszego obecnego prezydenta trafili tam, gdzie ich miejsce. Chyba go zdenerwowałem, bo zaczął mnie okładać na oślep. Uchylałem się tylko od ciosów w głowę, cały czas uśmiechając się z satysfakcji.      

 – Bicie kogoś sprawia ci przyjemność? - spytałem łagodnie po dłuższej chwili. - To można uleczyć.           

(cyt. z książki Stalowy Szczur na prezydenta)

 

Książki z cyklu:

Narodziny Stalowego Szczura

Stalowy Szczur idzie do wojska 

Stalowy Szczur śpiewa bluesa

Stalowy Szczur 

Zemsta Stalowego Szczura

Stalowy Szczur ocala świat 

Stalowy Szczur i piąta kolumna

Stalowy Szczur na prezydenta 

I ty możesz zostać Stalowym Szczurem

Stalowy Szczur idzie do piekła 

Stalowy Szczur wstępuje do cyrku 

Powrót Stalowego Szczura  

Złote lata Stalowego Szczura 

Czy umiesz gwizdać, Joanno?

Popularność szwedzkiej literatury dziecięcej to nie tylko moda. Szwedzi patrzą na świat innym okiem i nie boją się pisać o sprawach trudnych. „Czy umiesz gwizdać, Joanno?” to książka poruszająca temat, który dla polskich twórców nadal stanowi temat tabu – pożegnanie kogoś bliskiego.

Bertil zazdrości swojemu przyjacielowi. Ulf ma dziadka, a Bertil nie. Od czego jednak ma się przyjaciół - Ulf pragnie mu pomóc. Zabiera Bertila do miejsca, gdzie dziadków jest pełno. Chłopcy znaleźli odpowiedniego kandydata w domu starców. Zauważyli plaster na jego brodzie – Bertil ma taki sam, więc na pewno są rodziną. Pozostało tylko nauczyć staruszka rzeczy, które dziadek umieć powinien.

Ulf Stark w „Czy umiesz gwizdać, Joanno?”, mimo wagi poruszonego tematu, umiejętnie wplótł w swoją historię sporą dawkę humoru. Napisał pogodną, a zarazem prostą książkę o przemijaniu, relacji między pokoleniami i radości ze wspólnie spędzanego czasu. Pokazał też, że smutek wcale nie musi być tak smutny, jak nam się wydaje. A do czego nawiązuje tytuł? Dowiecie się tego po przeczytaniu książki.

Kliknij tu, aby sprawdzić, gdzie jest dostępna

Gdy wypali się miłość

O rozpadzie małżeństwa z humorem pisać potrafią chyba tylko Brytyjczycy. Mieszkańcy Wysp znani z dystansu do siebie potrafią przekłuwać balon napompowanego ego. Nic zatem dziwnego, że nowa książka Davida Nicollsa „My”, autora bestsellerowego „Jednego dnia”, jest ironiczna, a zarazem wyrozumiała dla ludzkich słabości.

Skrząca się dowcipem powieść mówi o trzydziestoletnim związku, który niespodziewanie dla biochemika Douglasa Petersena dobiega końca. Tak długi staż może zaskakiwać w czasach seryjnej monogamii, jednak małżeństwo to nie bułka z masłem, ani też piekło, o czym zdaje się zapominamy karmieni romansami i melodramatami. Zwykle widzimy zakochaną parę, która pokonuje przeszkody, by być razem i żyje długo i szczęśliwie, albo ludzi, którzy nie potrafią już ze sobą wytrzymać. Co było pomiędzy? O tym właśnie pisze Nicolls z perspektywy bohatera - introwertycznego pięćdziesięciolatka. Douglas, który „siada, żeby włożyć skarpetki, trzeszczy przy wstawaniu i co, denerwujące, zaczyna zdawać sobie sprawę z obecności prostaty, ściśniętej pośladkami jak orzech włoski” ciągle kocha swoją żonę Connie. Ta jednak budzi go w środku nocy i oświadcza, że „jeśli odejdzie być może będzie szczęśliwsza, a jej przyszłość pełniejsza i bogatsza”.

Douglas nie poddaje się - zabiera żonę i nastoletniego syna w podróż po najważniejszych galeriach sztuki europejskiej. Podczas wakacji życia chce naprawić, to co psuło się przez lata. Zadania nie ułatwia mu ani Connie, zdecydowana pójść własną ścieżką, ani syn Albie, z którym ojciec nie potrafi stworzyć głębszej więzi. Gdy chłopak ucieka z uliczną performerką Kat, Douglas rzuca się za nimi w pościg po Włoszech i Hiszpanii. Życie pięćdziesięciolatka wywraca się do góry nogami – Douglas gubi dokumenty i pieniądze, w morzu dopadają go meduzy, a nawet ląduje we włoskim areszcie.

W ciągu chaotycznych wydarzeń mężczyzna zaczyna poznawać prawdę. Poznajemy całą historię związku – od pierwszego spotkania, kiedy to Doug o mało co nie pobił rywala - punkowego cyrkowca, przez beztroskie życie w ciasnym londyńskim mieszkanku, zdradę, rozpacz po śmierci pierwszego dziecka, szczęśliwe urodziny Albiego i długie lata powolnego odsuwania się małżonków od siebie.

Rzadko spotyka się powieści przenikliwie, a jednocześnie ciepło opowiadające o związkach. Kochać to niekoniecznie znaczy być razem, zwłaszcza, gdy czas bezwzględnie obnaża, jak różni są ludzie, i że jest granica dbania o dobro partnera, kosztem tłumienia własnych potrzeb. W przekonująco prowadzonym wątku zgrzyta jednak wyraźna typizacja głównych bohaterów – ona jest chaotyczną, kreatywną, zwariowaną malarką prowadzącą aktywne towarzyskie życie, on – zamkniętym w sobie, sztywnym naukowcem bez wyobraźni. Nie dość, że to zgrany schemat to jeszcze na dodatek nieprawdziwy, bo nikt nie jest tak jednoznaczny.

Plusem książki jest przemycana wiedza o artystach i dziełach sztuki oraz trafne i niewesołe spostrzeżenia obyczajowe. Nicolls dostrzega, że media społecznościowe „to świat,  w którym ocenia się dosłownie wszystko, łącznie z atrakcyjnością seksualną zupełnie obcych ludzi, i w którym nikt nie zatrzymuje dla siebie ani jednej myśli”. Pisarz potwierdza to, co już wiemy, że klasa średnia skazana jest na zagładę, a robotnicza popada w nędzę.  „Globalizacja i technologia zdążyły już skutecznie przetrzebić dotychczas bezpieczne zawody. Internet pracy nikomu nie da, więc, gdzie podzieją się ci z klasy średniej, skoro dwunastu ludzi może kierować gigantyczną korporacją?”.

Ewa Konarzewska-Michalak

Gdy idzie o kobiety, wszyscy mężczyźni są błaznami i wszyscy są rycerzami.

Cykl recenzji na wakacje: Fantazy

 

Bycie rycerzem jest przereklamowane. Piękne księżniczki okazują się pannami bez posagu, nie ma okazji do pokazania swojej niezachwianej odwagi, gdyż potwory wybito, wojen nie ma, a smoki dawno zwiały, gdzie pieprz rośnie. W zasadzie te rycerskie ideały są nie praktyczne. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi kupiectwo

 

L. Sprague de Camp, Catherine Crook de Camp – Rycerz mimo woli

Kiedy podszedł Mamert, by zdjąć szmaragdową suknię Yolandy, ta jedną ręką złapała za materiał, a drugą trzasnęła kapłana, krzycząc przeraźliwie:                                      - Co robisz, stary głupcze?
- Niechby was Boska Para przeklęła! – zawołał Eudoryk trzeźwiejąc nieco. – Co to ma znaczyć?
- Jak to? Spełnienie! – odparł Corentin. – Mówiłem ci. Żeby wasz związek został uznany za legalny, ty i dziewka musicie się rozebrać, wejść do łóżka i skonsumować małżeństwo, podczas gdy całe towarzystwo będzie tańczyło wokół łóżka i zagrzewało was! Inaczej ślub się nie liczy!                                     (cyt. z książki Rycerz mimo woli)

Nigdy nie jest łatwo być rycerzem, a zwłaszcza Eudorykowi Damberstonowi, któremu zdecydowanie bardziej odpowiada kupiectwo niż niepraktyczne ideały rycerstwa. Weźmy dla przykładu tak prostą, zdawałoby się, sprawę, jak konkury. Aby zadowolić ewentualnego teścia, czarodzieja Baldoniusa, musi dostarczyć dwa jardy kwadratowe smoczej skóry. Tylko w ten sposób może zdobyć rycerskie ostrogi i otrzymać rękę pięknej Lusiny. Ale, gdzie do jasnej ciasnej można znaleźć jeszcze dychającego smoka? A i drugi równie palący problem, jak nie dać się upiec smokowi?

 

Książka tę należy uznać za parodie fantastyki, którą polecam przeczytać w podróży lub w nudny deszczowy dzień. Dlaczego? Po prostu, aby pojąć wszelkie niuanse, śmieszne wtrącenia trzeba się wycisz i skupić, a te sytuacje są najlepsze do tego. Rycerze, religia, kobiety, władcy, każdy dostanie po nosie. Warto zobaczyć!

 

Każda z nas jest jak księżniczka z baj­ki. Po pros­tu niektórych ba­jek nie opo­wiada się dzieciom na dobranoc. 

Rycerz mimo woli

Nie samą książką...

Jak nas znaleźć