Foto Jerzy Mendrzejewski

W nocy z 22 na 23 marca 2018 r. odszedł od nas na zawsze nasz kolega Jerzy Mendrzejewski. Jurek urodził się w Słupsku w kwietniu 1964 roku. W bibliotece jako konserwator pracował od lutego 1986 roku. Jako "złota rączka" troszczył się o stan techniczny naszych urządzeń i pomieszczeń.

Jurek był aktywnym działaczem związkowym. W kronice MBP i SBP prowadzonej dla Bibliotekarza Zachodniopomorskiego można znależć taki zapis:

"1995 r. 19 lutego z przedstawicielami pracowników WiMBP: T. Gawlik, R. Radzio i J. Mendrzejewskim spotkał się prezydent Słupska - Jerzy Mazurek, który zapewnił, że poprze wniosek biblioteki o zwolnienie jej z płacenia czynszów za lokale zajmowane przez filie oraz zobowiązał się do podjęcia rozmów w sprawie finansowania biblioteki z nowym ministrem kultury i sztuki. Prezydent obiecał też poparcie wniosku dyrektora WiMBP do Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej o pieniądze na remont budynku WiMBP."

Jerzy był ciekawy świata i tego, co wokół się dzieje. Potrafił sięgać do wiedzy innych, aby rozwijać siebie. 

Wspomnienia o Jurku:

W chwilach, gdy odchodzi człowiek, którego co dnia mijaliśmy w drzwiach, ogarnia nas zaduma, współczucie, pustka..., a przecież jesteśmy/byliśmy z tego samego rocznika.Tak dawno nie spotkałam Jurka w bibliotecznym korytarzu... i już nigdy Go nie spotkam. Nie powiem, cześć Jurek, co u Ciebie słychać? Czuję ból...

Danka Sroka

Odbierałam Jurka na przestrzeni lat jako człowieka uczynnego, koleżeńskiego, dobrego kolegę z pracy. Chętnie pomagał w drobnych naprawach niejednemu z nas prywatnie, za grosiki, oczywiście kiedy miał jeszcze siły. Lubił przebywać w czytelni, czytał gazety, chciał być na bieżąco z wydarzeniami w kraju czy poza granicami. Był dobrym człowiekiem.

Iwona

Nie pamiętam sytuacji, w której widziałem Jurka zdenerwowanego... Nosił w sobie jakiś spokój i uporządkowanie. I zaciekawienie tym, co wokół się dzieje. Takim pozostanie w mojej pamięci.

Przemek

Jurek był jedną z pierwszych osób, które poznałam, gdy zaczęłam pracę w bibliotece. Miał poczucie humoru i bardzo zaraźliwy śmiech.
Przed laty lubił odbierać telefony w innych działach i gdy wiedział, że dzwoni mąż którejś z pracownic mówił: „Zaraz podejdzie, tylko się ubierze”. Mówił to z takim spokojem, że zawsze wywoływał śmiech.
Jeżeli w danym roku przypadał jego jubileusz pracy zawodowej – już na początku roku zaznaczał tę datę w kalendarzu, który wisiał w księgowości – „Żebyście dziewczynki nie zapomniały, że Juruś ma jubileusz” – tak zawsze mówił. I co pięć lat kalendarz z datą w kółku i podpisem „Jubileusz Jurusia” wisiał u nas już od stycznia. Miało to swój urok. Zawsze się śmialiśmy, że ma tak długi staż, że zaczął pracę już chyba, gdy chodził do przedszkola.

Andżelika

Wyrazy głębokiego współczucia rodzinie składają
Dyrektor i pracownicy 
Miejskiej Biblioteki Publicznej w Słupsku

Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek 26 marca 2018 r. o 12.10 na Nowym Cmentarzu.