okładka książki Wiktora Pielewina Generation P

Czy w dobie urynkowienia literatury jest miejsce na społeczne zaangażowanie? Patrząc na literaturę nurtu komercyjnego wydawać by się mogło, że nie. Tak przynajmniej chcieliby nam wmówić marketingowy od czytelnictwa. Wg nich sprzedaje się tylko rozrywka, a my, czytelnicy, pragniemy jedynie prostych historii miłosnych o idealnych ludziach, kryminałów i fantastyki.

Tymczasem w panteonie literackim najjaśniej świecą gwiazdy Michela Houellebecqa, Martina Amisa, Wiktora Pielewina, Zadie Smith, Alice Munro, czy Chimamandy Ngozi Adichie. Co łączy te nazwiska? Wszyscy oni w swoich utworach poruszają ważne problemy współczesnego świata i jednocześnie sprzedają swoje książki w milionach egzemplarzy.

Kryzys wartości

Jednym z takich problemów jest emigracja arabska i rosnąca popularność islamu wywołana kryzysem wartości europejskich. Przerażającą wizję nieodległej przyszłości kreśli w swojej najnowszej powieści Michael Houellebecq. Uległość to opowieść o tym, jak islam pokojowo, na drodze demokratycznych wyborów opanowuje Francję. Ale tak naprawdę na plan pierwszy wysuwają się inne problemy trapiące współczesnego człowieka – rozpad więzi społecznych, pogoń za przyjemnościami, bierność i uległość ludzi pozbawionych przez neoliberalną ideologię systemu wartości.

Bezlitosna dla zachodniego świata jest  również Zadie Smith, która w fenomenalnym debiucie Białe zęby kreśli panoramę imigranckiego Londynu. Historia dziwnej przyjaźni Brytyjczyka z  Bengalczykiem staje się pretekstem do ukazania losu imigrantów walczących z jednej strony o asymilację, a z drugiej o zachowanie tożsamości. Charakterystyczne jest, że podczas, gdy wychowywany w dawnej ojczyźnie jeden z synów Samada, głównego bohatera powieści, w pełni identyfikuje się z brytyjskością, to dorastający w Anglii jego brat bliźniak kończy jako islamski radykał. I znowu, jak u Houellbecqa, problem tkwi nie w islamie, a w europejskich wartościach, a właściwie w ich braku.

Selfie z celebrytą

Współczesne społeczeństwo, goniące za tanią rozrywką i media schlebiające prymitywnej tłuszczy, wynoszące na szczyty popularności nie za zasługi, ale dlatego, że  ktoś ma pieniądze, zgrabny tyłek, czy niewyparzoną gębę, stały się obiektem kpin w powieści Martina Amisa. Lionel Asbo, raport o stanie państwa to historia drobnego kryminalisty, prymitywnego dresiarza, który wygrywa na loterii i zostaje ulubieńcem mediów. W tej świetnie napisanej książce nic nie jest na tyle obrzydliwe, by nie trafić na czołówki brukowców - konia z rzędem temu, kto odłoży na półkę książkę, która zaczyna się wyznaniem nastoletniego narratora, że ma romans z...własną babką. Ale to nie wydarzenia rodem z Faktu stanowią o sile powieści. Amis stawia w niej pytanie, czy we współczesnym świecie jest jeszcze miejsce na wrażliwość, na rozrywkę i sztukę na poziomie.

Na drugim końcu Europy Wiktor Pielewin tworzy książki korespondujące z twórczością Amisa. W Generation P również bogaty znaczy lepszy, przewodnią siłą staje się konsumpcjonizm, medialna iluzja zyskuje miano prawdy. Wowa Tatarski, w ZSRR intelektualista, staje się w nowej Rosji copywriterem-cynikiem, który robi karierę w agencji reklamowej „wymyślającej” polityków pod słupki sondaży. Powieść Pielewina to majstersztyk literacki. Narkotyczne wizje, pijackie ekscesy, satyra na rosyjski mistycyzm to elementy, które wciągają w szalone lata transformacji ustrojowej. Transformacji, w której większość straciła wszystko, nieliczni zbili fortuny, a wszyscy zagubili siebie.

Polityczna poprawność dyskryminacji

Jeśli Houellbecq pisze o imigrantach z pozycji białego, to Chimamanda Ngozi Adichie rysuje obraz imigrantów w Stanach Zjednoczonych z pozycji imigrantki z Nigerii. Mamy tu z jednej strony rozczarowanie wyidealizowanym obrazem Ameryki, a z drugiej system rasowej segregacji, tworzonej w równym stopniu przez białych, jak i przez kolorowych. Zasada jest prosta – im bardziej czarny jesteś, tym niżej znajdujesz się w hierarchii społecznej. Ale kolor skóry to jedno, a ekonomia to drugie. Ciocia Uju, z Amerikaany, w Nigerii była lekarzem, kochanką wpływowego generała opływającą w luksusy, po wyjeździe do Stanów pracuje na trzech etatach w śmieciowych pracach, a i tak pieniędzy ledwie wystarcza na opiekunkę do dziecka, o opłaceniu kursów i nostryfikacji dyplomu nie wspominając. Neoliberalny sen o tym, że ciężką pracą i zdolnościami ludzie dorabiają się bogactwa zostaje tu bezlitośnie obnażony.

Podobnie jak polityczna poprawność, która nie pozwala bogatym Amerykanom nazwać koloru skóry. Kobieta z wyższej klasy średniej, u której Ifemelu, główna bohaterka powieści, pracuje jako opiekunka do dziecka, mówi o Murzynach per ci piękni ludzie, szczyci się swoją działalnością charytatywną na rzecz Afryki, a jednocześnie idealnie wpisuje w zachodnie standardy patriarchatu – wpatrzona w męża jak w obrazek, przeprasza za wszystko i wszystkich, stara się zawsze pozostawać w cieniu. Nic dziwnego, jest wszak ekonomicznie uzależniona od męża.

Kobieta wciąż niewyzwolona

Taką ekonomiczną zależność porusza wiele współczesnych pisarek. Alice Munro w zbiorze opowiadań Zbyt wiele szczęścia pokazuje prywatne dramaty ludzkie, których nie zauważamy, goniąc za ułudą posiadania coraz większej ilości rzeczy. Kanadyjska noblistka pokazuje, jaki wpływ na codzienne życie mają powszechne problemy: uzależnienie kobiet od mężczyzn, życie iluzjami, czy strach przed obcymi. Wszystkie historie zbioru zachwycają mistrzostwem pisarskim. Gwarantuję, że jeśli sięgniecie po Zbyt wiele szczęścia, nie będziecie mogli się oderwać od lektury.

Równie przekonujące kreacje bohaterek literackich tworzy Walijka, Sarah Waters. W Za ścianą, powieści rozgrywającej się w dwudziestoleciu międzywojennym, nie widzimy wyidealizowanych szalonych lat dwudziestych, ale rozczarowanie kobiet, które w latach Wielkiej Wojny udzielały się publicznie, protestowały, walczyły o swoje prawa, a gdy mężczyźni wrócili z frontu, zostały znowu zagonione do klatek ekonomicznego i prawnego uzależnienia od mężów i ojców. Historia miłości zbiedniałej arystokratki Frances i tryskającej energią Lilian, żony dobrze sytuowanego męża z nowej, urzędniczej klasy trzyma w napięciu do ostatniej strony. I nie chodzi tu o zbrodnię i karę, bardziej istotne pytanie dotyczy tego, ile można poświęcić dla wolności, dla tego, by otwarcie móc powiedzieć, że ma się prawo do szczęścia pomimo inności i to inności nieakceptowanej przez społeczeństwo.