Drogi Czytelniku,

specjalnie dla Ciebie przedstawiamy wywiad Agatą Kołakowską autorka między innymi "Igraszki z losem".

 

Biblioteka: Jak zaczęła się Pani przygoda z książkami?

Agata Kołakowska: Moja przygoda z książkami zaczęła się bardzo wcześnie. Dokładnie wtedy, kiedy moja mama czytała mi do snu. To ona zaraziła mnie miłością do książek, a kiedy mogłam już czytać samodzielnie, robiłam to z wielką chęcią. Dość wcześnie też zorientowałam się, że pisanie sprawia mi przyjemność. Już jako dziewczynka pisałam pierwsze wierszyki i opowiadania. Na pomysł, aby spróbować napisać książkę wpadłam, kiedy zorientowałam się, że zawód dziennikarza (skończyłam dziennikarstwo) nie daje mi możliwości opisywania świata w taki sposób, w jaki chcę. Chciałam mieć większą swobodę, pisać o emocjach, o rzeczach, które przykuwają moją uwagę, są według mnie ważne, a nie o sprawach, które narzuca mi dany dzień. Kiedy powstała moja pierwsza powieść, postanowiłam wysłać ją do wydawnictw i wtedy odezwało się do mnie wydawnictwo Prószyński i S-ka, z którym współpracuję do dziś.

 

Biblioteka: Co lubi Pani w swojej pracy?

Agata Kołakowska: Niezależność, kreatywność i swobodę. Bardzo ważne jest dla mnie to, że to ode mnie zależy, jaką książkę napiszę. Sama wybieram temat, a potem realizuję go w swoim tempie, według własnego pomysłu. Możliwość twórczej wypowiedzi jest dla mnie czymś bezcennym i bardzo mnie uszczęśliwia. Ponadto, dzięki pisaniu spotykam wiele wspaniałych osób, których prawdopodobnie, zajmując się czymś innym, nie miałabym okazji poznać.

 

Biblioteka: Jak wygląda przygotowanie Pani do pisania książki?

Agata Kołakowska: Wszystko zależy od tematu, który zdecyduje się podjąć. Jeśli zamierzam pisać o czymś, o czym nie mam pojęcia, staram się zgłębić temat. W tym celu czytam literaturę tematyczną, przeszukuję zasoby Internetu, proszę o konsultację specjalistów z danej dziedziny, a także jeżdżę do miejsc, o których chcę napisać. Staram się, aby opisana rzeczywistość była wiarygodna, podejmowane kwestie nakreślone rzetelnie. Jednak należy też pamiętać, że nie piszę reportaży, a powieści, a więc korzystam z wszelkich przywilejów twórcy. Pozwalam sobie też na swobodę, zabawę i przymrużenie oka .

 

Biblioteka: Czy kiedykolwiek zdarzyło się coś zabawnego w Pani pracy?

Agata Kołakowska: Z takich codziennych przyziemnych rzeczy, to czasami zabawne są literówki, które zamieniają np. „dłonie” w „słonie” i kiedy czytam ponownie napisany tekst, nie raz mam okazję się uśmiechnąć. Z ostatnich miesięcy pamiętam, że jadąc na jedno ze spotkań autorskich, obawiając się spóźnienia, zdecydowałam się na skrót przez polną drogę. Okazała się bardzo błotnista, pełna kolein i sytuacja wyglądała tak, że istniała obawa, że w ogóle nie dojadę na miejsce. Ostatecznie udało się stamtąd wydostać, na spotkaniu się pojawiłam, choć umorusana błotem.

 

Biblioteka: Jaki sposób pisania Pani preferuję: ręcznie czy od razu na laptopie bądź komputerze? I dlaczego?

Agata Kołakowska: Ręcznie zapisuję tylko pomysły. Tekst książki powstaje na laptopie. Preferuję ten sposób, gdyż z notebookiem mogę pisać wszędzie i w każdej pozycji. Jako, że spędzam sporo czasu pisząc, to wygoda jest bardzo ważna. Ostatnio zmieniałam komputer i pan w sklepie dziwnie się na mnie patrzył, bo chodziłam od sprzętu do sprzętu sprawdzając jak pracuje klawiatura. Można się śmiać, ale to z mojego punktu widzenia jest bardzo istotne.

 

Biblioteka: Jest Pani jak malarz, który nie pozwala zobaczyć swojego dzieła aż do momentu ukończenia? Czy może jednak pozwala Pani zerknąć bliskiej osobie by oceniła?

Agata Kołakowska: Czasami czytam mężowi fragmenty powstającego tekstu, ale ma to miejsce zazwyczaj na początku pracy nad kolejną książką. Potem już tak wsiąkam w pracę, że nie mam do tego głowy. Jedyną osoba, która czyta powstałą powieść przed wydawnictwem, jest właśnie mój mąż. Nie pokazuję tekstu nikomu innemu. Pisanie to dla mnie coś bardzo osobistego, coś, co dzieje się wewnątrz mnie i tak to traktuję do momentu, kiedy wysyłam książkę. Potem trafia ona do czytelników i każdy z nich odbiera ją po swojemu.

 

Biblioteka: Jaki pisarz/pisarka jest Pani ulubionym? I dlaczego?

Agata Kołakowska: To się zmienia, choć zawsze podkreślam, że darzę wielkim sentymentem Lucy Maud Montgomery (ze względu na „Anię z Zielonego Wzgórza”) i Bolesława Prusa (uwielbiam „Lalkę”, ze względu na sposób, w jaki nakreślone zostały tam ludzkie charaktery). Ze współczesnych twórców obecnie moją ulubioną jest Charlotte Link. Podobają mi się zarówno historie, które wymyśla, ale szczególnie to, że pisarka ta przykłada dużą wagę do rysu psychologicznego postaci. To także i dla mnie jest ważne.

 

Biblioteka: Skąd bierze Pani pomysły na książki? Są rewelacyjne! 

Agata Kołakowska: Z głowy! Z tego, czym się aktualnie interesuję, z tego co mnie porusza, co widziałam, czego doświadczyłam, co usłyszałam. Ze sztuki, ze spotkań z ludźmi. Po prostu z życia

 

Biblioteka: Gdyby miała Pani znaleźć się w jednej ze swoich książek to w której i dlaczego w tej?

Agata Kołakowska: Aktualnie odpowiedź jest jedna, chciałabym być kimś z mojej najnowszej powieści, która ukaże się w kwietniu b.r. Dlaczego? Polecam zajrzeć do książki, jak będzie już dostępna. Najogólniej powiem, że są w niej szalenie barwni bohaterowie, a książka traktuje o sztuce (teatrze), a tę kocham i jest moją wielką pasją.

 

Biblioteka: Co doradziła by Pani osobie, która chce zacząć pisać książki?

Agata Kołakowska: Rada jest tylko jedna: pisać. Rozwijać swoje umiejętności. A jeśli marzeniem takiej osoby jest wydanie swojej powieści, wysyłanie dopracowanych (!) tekstów do wydawnictw. Jeśli książka będzie dobra, wydawnictwo ją zauważy.  

 

Rozmowę internetową prowadziła: Marika Ciok