Okładka książki Bohaterowie są zmęczeni

Leon i Ludwik Niemczyk. Prawdziwa historia braci, których podzieliła zdrada.

W lutym czterdziestego trzeciego roku, jeszcze przed godziną policyjną, podczas tajnego zebrania, w którym uczestniczyłem, doszło do wsypy. Albo był między nami kapuś, albo ktoś nie wytrzymał tortur na Szucha. Najpierw przed kamienicę zajechały budy, potem łoskot podkutych butów na schodach i walenie kolbami w drzwi. Nie namyślając się, otworzyłem okno w kuchni i skoczyłem w ciemność. Uważałem, że lepsza złamana noga niż aresztowanie i tortury. Nigdy się nie wie, ile można wytrzymać. Krzew bzu, o taki jak ten, pod którym siedzimy … zamortyzował skok i szczęśliwie nie odniosłem żadnych obrażeń. Siedząc w krzakach, widziałem, jak wyprowadzają kolegów, ale moja godzina jeszcze nie wybiła…

 

Następnego dnia gestapo przyszło po mnie, więc jednak ktoś się załamał. Szczęśliwie nie było mnie w domu, a matka pokazała gestapowcom wizytówkę Hansa Franka, dzięki czemu nie doszło do rewizji i aresztowania całej rodziny. Kiedy się o tym dowiedziałem, przyszła mi na myśl owinięta w szmatę tetetka i zimno mi się zrobiło. Oczywiście należała do Ludwika, bo tylko my dwaj byliśmy w podziemiu. Robert przeszedł w dzieciństwie szkarlatynę, miał uszkodzone bębenki i słabo słyszał, więc nikt by go nie przyjął do konspiracji, a Wacława pochłonęła kariera muzyczna. (fragment książki, str. 22-23).

Nurowska Maria: Bohaterowie są zmęczeni - Warszawa: Wydawnictwo Zwierciadło, 2016

okładka książki Wniebowzięte

W 1903 roku Orville Wright wzbija się w powietrze maszyną napędzaną silnikiem spalinowym i na nowo definiuje wolność. W 1945 roku jej smak poznaje w Polsce sześć dziewcząt, dwie dekady później – około dwudziestu. Z każdym rokiem jest ich więcej Znają języki obce, są młode, atrakcyjne i wykształcone. Wyjeżdżają na Zachód, kupują modne ubrania, nocują w najlepszych hotelach i chodzą na rauty w ambasadach. I to wszystko w godzinach pracy. Totalna wolność – to daje w PRL-u zawód stewardesy. Zawód, a właściwie zajęcie, jak twierdzą setki zazdrosnych, polegający na tym, by ładnie wyglądać, przejść się po pokładzie i rozdać kanapki. O skrajnym zmęczeniu, problemach z pasażerami,, służbami bezpieczeństwa i celnikami, strachu o życie swoje i koleżanek stewardesy mówią tylko najbliższym. O najtrudniejszych wyborach: czy zapisać się do partii, czy dorobić na przemycie, czy uciec z Polski, milczą. Po latach opowiadają Annie Sulińskiej, jak wyglądało ich życie i jaką cenę musiały za nie zapłacić.

Sulińska Anna: Wniebowzięte: o stewardesach w PRL-u - Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2016

 

Okładka książki Damnica

Dnia 8 marca 1945 roku Armia Czerwona dotarła również do naszej wsi. Od tego momentu wiele kobiet w majątku zwoziło zboże, robiło pranie rosyjskim żołnierzom, pracowało w kuchni polskiej milicji, w lesie, a do grudnia 1947 roku w zarządzanej przez Rosjan mleczarni. Od stycznia 1948 roku pracowałam u rodziny Jurka Skurskiego, który zawiadywał magazynem w dawnej gospodzie Plathów. Jego żona była córką dyrektora szkoły w Damnicy. Codziennie, w drodze do pracy odbierałam dla nich w szkole mleko. U tej rodziny, mimo że musiałam tam długo pracować (nieraz do północy), miałam bardzo dobrze. Dostawałam to samo jedzenie co członkowie rodziny i miesięcznie tysiąc złotych. W lipcu 1948 roku moją matkę, mnie i pozostałe niemieckie rodziny, oprócz tych zatrudnionych jeszcze w rosyjskiej mleczarni, zmuszono do wyjazdu. Transportem przejechaliśmy przez Słupsk, Stargard, Gubin do radzieckiej strefy okupacyjnej. Do roku 1945 nasza wieś miała specjalny status dzięki połączeniu kolejowemu do Szczecina i Gdańska. Nie była to typowa wieś chłopska, było u nas wielu przedsiębiorców. Napawa mnie to do dziś dumą i wciąż miło wspominam moją rodzinną miejscowość (fragment książki, str.154-155).

Schardin-Liedtke Hannelore: Damnica: z historii pewnej pomorskiej wsi - Słupsk: Wydawnictwo Grawipol, 2016

Okładka książki Dom Rotchildów

Nie tylko poprzez wydawanie przyjęć Rothschildowie starali się przekroczyć tradycyjne bariery społeczne, które Żydzi, bez względu na to, jak bogaci, napotykali w Europie doby restauracji. W życiu towarzyskim, nadal zdominowanym przez pozycje i rangi, pośpiesznie zdobywali oficjalne znamiona własnego statusu. Być może stanowiło to oznakę słabości restytuowanego reżimu Metternicha, że zdołali to osiągnąć stosunkowo łatwo: jest to prawdziwe sedno historii „żydowskiego barona”. Najlepszą chyba ilustracją powyższych stwierdzeń jest to, że Rothschildom udało się uzyskać tytuł szlachecki od cesarza Franciszka II już w 1817 roku. Stało się to w Wiedniu po naciskach urzędnika austriackiego Skarbu, Schwinnera, ministra skarbu Stadiona i Metternicha, którzy początkowo traktowali szlachectwo jako nagrodę dla Rothschildów za pomoc w organizowaniu wypłat brytyjskich subwencji i francuskich reparacji dla Austrii. Oczywiście nie można przeceniać znaczenia tego faktu. Rothschildowie nie byli pierwszymi, którzy doczekali się podobnego awansu: szlachectwo uzyskało sześć  innych żydowskich rodzin (chociaż wszystkie one do 1848 roku przeszły na chrześcijaństwo). (fragment książki, str.329-330).

Ferguson Niall : Dom Rothschildów T.1. Prorocy finansów 1798- 1848 - Kraków : Wydawnictwo Literackie, 2016

 

Okładka książki Ostatnie dni naszych ojców

Autor nominowany do Nagrody Goncourtów za powieść Prawda o sprawie Harry’ego Queberta.

Miał razem z innymi podpalić Europę. Paul – Émile z początku wcale się na to nie pisał. Zamierzał działać we francuskim ruchu oporu, malować na murach krzyże lotaryńskie, napadać na lokalnych gestapowców i, na ile to możliwe, chronić życie swojego ojca.

Ale okazał się zbyt utalentowany, by poprzestać na lokalnej partyzantce. Zwrócił na siebie uwagę SOE, brytyjskich tajnych służb, i wkrótce wyjechał na szkolenie, które poddało ciężkiej próbie jego człowieczeństwo. Miał zapomnieć, kim jest i skąd pochodzi. Miał oddać życie za wolność ludzi, których nie znał, wszystkich ludzi okupowanej Europy. Miał być bohaterem. W czasie II wojny światowej  bohaterowie byli bardzo potrzebni. Jego towarzysze broni i kobieta, którą kochał, będą musieli wiele przejść, aby odkryć, jakie grzechy skryły się pod płaszczem najlepszego z najlepszych. (z okładki książki).

Dicker Joël: Ostatnie dni naszych ojców - Warszawa: Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, 2016