okładka płyty Baśnie grupy Collage

Jak to się stało, że otrzymaliśmy od Darczyńcy trzy płyty jednego z najwspanialszych polskich zespołów rockowych lat dziewięćdziesiątych, niech pozostanie Jego tajemnicą (wierzę, że po prostu egzemplarze się zdublowały). Faktem jest, że biblioteka wzbogaciła się o płyty wyjątkowe i mimo upływu lat, wciąż mało znane i chyba bardziej cenione za granicą, niż u nas (przypadek nie pierwszy, nie ostatni). Mowa o Collage – pierwszym prawdziwie neoprogresywno-rockowym polskim zespole, którego początki sięgają (aż) połowy lat osiemdziesiątych. Pierwsza z tych płyt nosi tytuł Baśnie.

Debiutancka płyta „Baśnie” ukazała się jeszcze nakładem Polskich Nagrań w 1990 roku. Choć, zespół nie uniknął (oczywistych skądinąd) porównań do muzyki angielskiej grupy Marillion, to jednak trzeba przyznać jej cechy wyróżniające. Muzycznie mamy więc u Kolaży: niepowtarzalny styl i niepodrabialne (do dziś!!!) brzmienie gitary Mirka Gila, gęstą perkusję Wojtka Szadkowskiego, wielopiętrowe klawiszowe tła Jacka Korzeniowskiego, soczysty bas Przemka Zawadzkiego, zróżnicowane tempa, świetne pomysły i coś, czego często brakuje współczesnej muzyce – melodyjność.

Zobacz: Moonshine

Akurat „Baśnie” to jedyna płyta w całości zaśpiewana po polsku, co, moim zdaniem, tylko dodaje jej uroku (teksty – wcale nie aż tak baśniowe – Szadkowskiego). Składa się z pięciu utworów „standardowych” – około-4-minutowych, dwóch „średnich” – 7-minutowych („Stare ścieżki”, mroczniejsze „Dalej, dalej”) i jednego 10-minutowego „długasa” (tytułowe „Baśnie”). Właśnie te trzy ostatnie uważam za najmocniejsze akcenty na płycie, wyznaczające styl Kolaży na późniejszych płytach. Całości dopełnia rysunkowa okładka: noc, mgła, las, pełnia księżyca, na pierwszym planie skrzydlaty elf, ale… w dłoni puszka Coli, a w oddali świeci neon leśnej knajpy. Baśniowość przenika się ze zwykłym, ludzkim, współczesnym realizmem. Po krótce można powiedzieć, że „Baśnie” to taka dojrzewająca artystycznie, subtelna ciekawostka rockowa z czasów, kiedy rynek muzyczny ulegał totalnym przemianom. Jak ważna to płyta dla naszej rodzimej kultury rockowej, niech dobitnie zaświadczą słowa Tomasza Beksińskiego: „Baśnie zaskakują przede wszystkim bajecznym brzmieniem - muszę się czasem uszczypnąć, żeby uwierzyć, że płytę nagrano w Polsce. Poza tym jest to muzyka nad wyraz ciepła, pozwalająca też słuchaczowi swobodnie szybować z zamkniętymi oczami - ostatni raz doświadczyłem tego uczucia słuchając niezapomnianych solówek Banksa na płytach A Trick Of The Tail i Wind And Wuthering (zespołu Genesis z roku 1976 – przyp. PN). Szkoda tylko, że Kołysanka kończy się tak nagle... no i szkoda, że całość ma tylko 45 minut i 18 sekund. To jedyne minusy. W utworze tytułowym padają słowa Nigdy nie mów nigdy... Wstyd się przyznać, ale byłem przekonany, że w Polsce nigdy nie powstanie taka płyta. Oberwałem za to po uszach. Za tę lekcję dziękuję!” (Magazyn Muzyczny, nr 4 (386), kwiecień 1991).

Zapraszamy do wypożyczania:

nr kat. 4245:   Collage – „Baśnie”, 1990, (wyd. Metal Mind Records, 2003);

PIOTR NOWAK