Daniel Kosmalski stoi w stroju afrykańskim obok bibliotekarka

Daniel Kosmalski pojechał do Gambii znużony latami spędzonymi w deszczowej Szkocji. I tak słoneczna zachodnia Afryka stała się jego miejscem na Ziemi. 

Daniel Kosmalski pojechał go Gambii niemal w ciemno - miał tam znajomych, ale żadnej pracy. Znajomi nie podali mu adresu, bo w Gambii mało kto ma adres - powiedzieli, by zapytał na ulicy o osoby, które prowadzą zajęcia piłkarskie - o dziwo nie było problemu z trafieniem do odpowiedniego domu. Tak zaczęła się przygoda Daniela Kosmalskiego na Czarnym Lądzie. O afrykańskich przeżyciach podróżnik opowiadał na spotkaniu klubu seniora 18 października w Filii nr 6

W całej Gambii mieszka ponad 2 miliony ludzi - tyle, co w Warszawie. Była angielska kolonia jest najbardziej stabilnym ekonomicznie krajem w tamtejszym regionie Afryki. Ludzie są przyjaźni, żyją prosto i naturalnie, spędzają czas wśród krewnych, którzy pomagają sobie w potrzebie. Co dwa dni prąd jest odłączany ze względu na starą instalację i przeciążenia sieci (energia jest dawkowana), więc mieszkańcy nie przywiązują się do seriali, nie uzależniają się od internetu. - Gambia to był dla mnie powrót do prostoty życia. Oduczyłem się oglądania telewizji - mówił gość wieczoru.

Zdaniem podróżnika Gambijczycy mają dystans do obowiązków, nie spieszą się, mają luz - wolą tańczyć i śpiewać na świeżym powietrzu niż przejmować się problemami. Jak na europejskie standardy życie jest tam tanie. Większość mieszkańców to tolerancyjni muzułmanie przyjaźnie odnoszący się do obcych i ludzi innych wyznań. Ku zaskoczeniu zebranych pan Daniel, który na spotkanie zabrał sadżdżadę (dywan) i odpowiedni ubiór, zaprezentował islamską modlitwę salat.

Podróżnik zachęcał do odwiedzania Gambii, w kwietniu i maju, między tamtejszym latem a jesienią, zanim zacznie się pora deszczowa, a z nią wysyp moskitów przenoszących malarię.

To nie było ostatnie spotkanie z Danielem Kosmalskim, który zwiedził 18 krajów. Będzie on gościem Wieczorów na Romera raz na kwartał.