okładka  książki W skorupce orzecha

"W skorupce orzecha" to kolejna powieść znanego i cenionego brytyjskiego autora. Wcale nie powinno się jej przyjemnie czytać. Dlaczego? Z kilku powodów. 

Po pierwsze - pisana jest z perspektywy nienarodzonego dziecka. Nad wyraz mądrego dziecka, co jest nieco deprymujące. 

Po drugie - matka nie dba o zaawansowaną już ciążę. Prawie nic nie je, nie przygotowuje się na narodziny, bo po porodzie zamierza oddać dziecko. Dni upływają jej na piciu, zdradzaniu męża i knuciu zbrodni. 

Po trzecie - wspomniana zbrodnia. Matka ze swoim kochankiem (który jest bratem jej męża) planują morderstwo. Nienarodzone dziecko jest obserwatorem i jego mimowolnym świadkiem.

A jednak, mimo tych wszystkich "dziwności" czytało się bardzo przyjemnie. Klasyczna powieść o zbrodni i zdradzie napisana z całkiem innej perspektywy nabiera charakteru.